WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-08-18 17:51:35

Kamil Fiedukiewicz dalej w WKK

#

W naszym zespole zostaje Kamil Fiedukiewicz – rzucający obrońca – który zwłaszcza w ostatnim sezonie na boiskach drugoligowych dał się we znaki. Teraz poprzeczka postawiona jest znacznie wyżej.

Kamil jest wychowankiem MKS MOS Katowice, natomiast w WKK występuje od sezonu 2013/2014. To wtedy jako kadet zdobył swój pierwszy medal mistrzostw Polski z naszym klubem. W sumie z WKK wywalczył 6 medali młodzieżowych MP - 3 złote – U16 (2014) i dwukrotnie U18 (2015, 2016), dwa srebrne – U20 (2017, 2018) i jeden brązowy – U20 (2016).

Poprzedni sezon zdecydowanie można nazwać „jego” czasem. Był jednym z najlepiej rzucających za trzy zawodników w II lidze i stanowił o sile WKK. Pierwszy raz na drugoligowych parkietach pojawił się w sezonie 2014/2015, gdzie spędził średnio 08:27 minut w meczu, zdobywając 2,5 punktu. Z każdym kolejnym rokiem minut na parkiecie było więcej, a w minionym grał średnio nieco ponad 33 minuty, zdobywając 15,7 punktu w meczu, mając skuteczność 36,7% zza łuku i 41% z gry. „Fieduk” zwłaszcza podczas tegorocznych finałów mistrzostw Polski U20 pokazał, że jest zawodnikiem, wywiązującym się z różnych zadań, ale o tym przeczytacie w poniższej rozmowie.

Jak możesz podsumować swoje występy w II lidze w minionym sezonie?

Myślę, że to był pierwszy sezon, w którym miałem naprawdę ważną rolę w zespole. Często było tak, że musiałem brać ciężar gry na siebie. Oczywiście byli też starsi gracze – na przykład Tomasz Józefiak albo Bartek Zając - ale razem stanowiliśmy trzon zespołu i był to dla mnie krok do przodu. Myślę, że dobrze to wyszło – wywalczyliśmy play-off.

Myślisz, że to o czym mówisz pomoże Ci w tym sezonie, jeśli chodzi o pewność siebie?

Tak. Można pójść od razu do I ligi albo nawet do ekstraklasy i siedzieć na ławce. Uważałem, że lepiej zostać ligę niżej, przystopować, ale mieć większą rolę w zespole, przez to grać więcej, zbierać doświadczenia, nawet jeśli jest ono drugoligowe. Złapałem dużo pewności siebie i gra mi się dużo lepiej.

Teraz robisz krok do przodu.

Zostałem, bo gdzieś była wizja I ligi. W tym sezonie zobaczę, ile szans dostanę, jak to wszystko się potoczy. Jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że będę dostawał minuty i realizował założenie trenerów. Na pewno dam z siebie wszystko.

A jak trenuje Ci się ze starszymi chłopakami? Niektórzy przyszli z ekstraklasy i na pewno wnoszą coś więcej niż samo doświadczenie.

Dużo lepiej. W końcu jestem w sytuacji, gdy mogę patrzeć się i uczyć, a nie być tym, który pokazuje, jak powinno to wyglądać. Czułem, że w naszym zespole brakuje kogoś, kto będzie wyznaczał wyższe standardy – pierwszoligowe czy ekstraklasowe i bardzo się cieszę. Rozmawiamy, dostaję wskazówki i na pewno jest to na plus.

Patrząc na poprzedni sezon – nie miałeś czasem wrażenia, że jesteś momentami gościem od czarnej roboty? Pytam, bo pamiętam półfinał mistrzostw Polski U20 w Radomiu ze Śląskiem, kiedy nie robiłeś statystyk, a swoją grą wniosłeś bardzo wiele.

U20 a II liga to były dwa zupełnie różne zespoły. W U20 mieliśmy Jodłę, Rutka i Kobla – trzon przesuwał się w stronę pierwszoligowych graczy, a ja byłem tym od czarnej roboty. Myślę, że defensywnie spełniłem oczekiwania i ten półfinał pokazał, że jest w porządku, jeśli każdy ma swoje zadania i wykonuje to, co ma robić.

A dobrze czujesz się w takiej roli?

Jeśli dostanę taką rolę, potrafię się w niej znaleźć. Lubię, kiedy zespół jest ułożony i każdy wie, co ma robić, a nie gdy każdy szarpie grę na siebie. Jeśli wtedy zespół wygrywa to tak, lubię taką rolę.



Weronika Marek

Powiązane artykuły