WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-08-21 11:34:55

Aleksander Lentka dalej w WKK

#

Aleksander (rocznik 2001) zdobył z WKK zdobył trzy medale mistrzostw Polski w kategoriach młodzieżowych – złoto U14 (2015), U16 (2017) oraz srebro U20 (2018). Warto jeszcze odnotować mistrzostwo Polski szkół podstawowych z 2015 roku. W złotym dla naszych kadetów roku 2017 w rozgrywkach centralnych Alek spędził średnio 21:48 minut w meczu, zdobywając 12,3 punktu (34,4% skuteczności z gry, 28,9% za trzy). Został także wybrany do najlepszej piątki turnieju finałowego. W minionym sezonie grał także w mistrzostwach Polski juniorów ze starszym rocznikiem, podczas których nasz klub zajął 6. Miejsce. Wtedy grał średnio 22:37 minut, rzucając 10 punktów w meczu (37,7% skuteczności z gry, 27% zza łuku). Przez dwa ostatnie lata mógł ogrywać się także na parkietach drugoligowych. W ostatnim spędził na boisku średnio 12:32 minuty, zdobywając 4,1 punktu.

Masz na swoim koncie złote medale mistrzostw Polski U14, U16, jest też mistrzostwo Polski szkół podstawowych… A jak Twoja przygoda tak naprawdę się zaczęła?

Pływałem w klasach 1-3 w szkole podstawowej. Wcześniej nie przepadałem za koszem, ale jedno z rodziców stwierdziło, żebym spróbował swoich sił. W trzeciej klasie poszedłem na trening, gdzie był trener Walonis i spytał się pani Karoliny (wuefistki), czy mógłby prosić numer telefonu do mojej mamy. Wtedy pomyślałem: „O kurczę, co ja mogłem zrobić?”. W domu mama powiedziała, że dzwonił pan z pytaniem, czy nie chciałbym zagrać w WKK, bo fajny klub i super trenerzy. Powiedziałem: „No dobra, spróbujemy”. Miałem paru fajnych trenerów, ale był jeden, którego pokochałem. To był trener Dziergowski. Zaszczepił mi bakcyla do tego sportu, pokazał, czym jest koszykówka i w sumie jest moim takim tatą koszykarskim. Pamiętam, kiedy miałem strasznie ważny rzut podczas finałów U14, było kilka sekund do końca akcji, wygrywaliśmy dwoma punktami. Dokozłowałem sobie do 45 i oddałem rzut. Trafiłem, trener łapał się za głowę i nie dowierzał (śmiech).

W tym sezonie 6 miejsce na mistrzostwach Polski juniorów, ale tak naprawdę Twój rocznik będzie walczyć o wygraną za rok. Jak z Twojej perspektywy wypadliście w Przemyślu?

Największa motywacja była skierowana na mecz z Treflem. Poniosła nas euforia po wygranym spotkaniu i zlekceważyliśmy poznaniaków, którzy pokonali nas aż 18 punktami. Później był układ trójkowy – decydowały małe punkty – niestety, nie wyszliśmy z bilansem 2:1.

Grałeś też w zespole drugoligowym drugi rok z rzędu. Jaki były dla Ciebie te lata?

W pierwszym roku byłem trochę niepewny, inaczej patrzyłem, bo to było pierwsze spotkanie ze starszymi. Wcześniej nie trzymaliśmy się razem, nie rozmawialiśmy. Jak już zapoznałem się z chłopakami, przełożyło się to później na pewność w grze i nasze relacje boiskowe. Na pewno było łapanie cennego doświadczenia, pewności siebie, ogrywanie się ze starszymi, praca nad sobą fizycznie i ogólnie motorycznie. W poprzednim sezonie trener dał mi więcej szans pokazania się i grania w II lidze.

Przez ten czas stałeś się odważniejszy na boisku?

Na pewno. Trenerzy Niedbalski i Potoczny ciągle powtarzają, że najważniejsza jest decyzja. Mam rzucać w pierwsze tempo i się nie zastanawiać.



Weronika Marek

Powiązane artykuły